Connect
To Top

Lenovo Yoga 900S – a może trochę jogi?

Coraz więcej notebooków, które pojawiają się na półkach są w mojej opinii, grubszymi tabletami z zazwyczaj lepszymi parametrami. Osobiście przyzwyczaiłem się do tego, mimo, że dla mnie tablety są po prostu bezużyteczne. Nie da się na nich pracować, chyba, że posiadają system Windows. Nie przetestowaliśmy jednak dla Was kolejnego tabletu. Lenovo Yoga 900S, bo o nim mowa będzie w tej recenzji to bardzo ładny, znakomicie wykonany i dający wiele możliwości notebook.

Lenovo Yoga 900S – wygląd

Pierwsze, co rzuciło się w moje oczy to zawiasy ekranu. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim designem tego elementu u żadnego innego producenta. Główne zawiasy przypominały zębatki i wykonane były z metalu. Między ekranem, a korpusem nie znalazło się żadnej wolnej przestrzeni, gdyż została ona wypełniona plastikowymi elementami. Całokształt designu przypominał… biżuterię. Zawiasy bardzo dobrze spełniają swoją funkcję. Ekran „nie lata” z góry do dołu przy podnoszeniu notebooka. Skutecznie pozostawia ekran w ustalonej pozycji, a gdy chcemy używać tabletu robimy przejście w jego tryb odbywa się w bardzo szybkim tempie.

Jakość wykonania – duży plus

Materiały użyte w tym notebooku to najwyższa półka. Dotyczy to także spasowania. Pokrywa i ramka ekranu uginała się dopiero po mocnym naciśnięciu. Sama górna część korpusu notebooka została pokryta bardzo fajnym materiałem, który w dotyku i “miękkości” przypomina skórę. Trzeba przyznać, że to bardzo fajny pomysł na wykończenie tego elementu. Dzięki takiemu zastosowaniu na materiale nie pozostawały odciski palców. Wydaje mi się jednak, że był to zabieg, dzięki któremu poprawiła się pewność chwytu urządzenia podczas gdy składamy go w funkcję tabletu.

Portów nie ma zbyt wiele

Jeśli chodzi o złącza, Lenovo Yoga 900S nie ma do zaoferowania pokaźnej ich ilości. Najważniejsze, porty USB, jest ich trzy sztuki. Dwie po lewej stronie, jedno po prawej. Jeden z portów to wejście USB typu C (3.1), zaś drugie poza tym, że jest oczywiście złączem USB (3.0), pełni też inną funkcję – złącza ładowania. Po tej stronie znajduje się również dioda zasilania oraz czytnik kart SD. Po prawej znajduje się jedno wejście USB 2.0, wejście audio oraz przycisk blokady/włączania. Niestety nie znajdziemy w tym laptopie typowego wyjścia wideo. Konieczne będzie zastosowanie przejściówki z USB 3.1 (typ C) do DisplayPort lub HDMI. Niestety takowej producent nie dołączył do zestawu.

Użytkowanie

Największą wadą tego notebooka, którą bardzo mocno odczułem jest jego klawiatura. Jest zbyt płytka, skok klawiszy za miękki i podczas pisania bardzo, ale to bardzo się z tym męczyłem. Często było tak, że klawisz został naciśnięty, a literki nie było w zdaniu. Najgorzej było z klawiszem spacji. Jedynym dobrym sposobem byłoby pisanie w stylu 60-letniej babci, czyli mocne naciśnięcie klawisza (przepraszam jeśli kogoś uraziłem). Jest to chyba największy minus tego notebooka.

Klawiatura wymaga poprawy. Co z touchpadem?

W kwestii touchpada nie ma się do czego przyczepić. Wykonany z matowej, gładkiej powierzchni, otoczony srebrną ramką, umiejscowiony na środku. Bardzo czuły, dobrze czytający wszelkie podstawowe gesty. Przyciski działały bez zarzutu. Pojawił się tylko jeden lekki problem z touchpadem. Lekko wyczuwalny dwuklik, jednak mogła być to wada testowanego egzemplarzu, więc nie zaliczam tego do minusów.

Audio ma wady i zalety

Głośniki, muszę przyznać, przypadły mi do gustu. Nie piszczały z bólu, gdy muzyka była ustawiona na maksymalny poziom. Oczywiście nie ma tutaj co porównywać do normalnych głośników. Firmą, która zapewniła system nagłaśniający w tym notebooku to dobrze znana wszystkim JBL. Mając taką renomę, nie można stworzyć słabych głośników. Zostały one umiejscowione na spodzie obudowy i to jest ich największa wada. Oczywiście mamy możliwość ustawienia trybów w jakich będziemy słuchać muzyki lub oglądać filmy. Takie możliwości daje nam aplikacja Dolby. Warto odnotować to, że głośniki przechodzą w tryb kinowy, gdy “zmienimy” go w tablet.

Lenovo Yoga 900S jako tablet

Jeśli jesteśmy już w akapicie użytkowania Lenovo Yoga 900S to warto napisać o trybach tabletu. Ekran ma przekątną 12,5 cali i wyświetla obraz z rozdzielczością 2560×1440. Oczywiście jest to matryca błyszcząca, której nie jestem fanem, zwłaszcza w słoneczne dni.


Pierwszy z trybów to oczywiście tryb tabletu po obróceniu ekranu o 360 stopni. Co prawda nie jest to ta sama grubość co w przypadku klasycznych tabletów, ale też nie ma tragedii. W takim wypadku klawiatura i touchpad stanowią tył urządzenia. Oczywiście klawiatura i touchpad zostają automatycznie wyłączone, więc nie ma tutaj mowy o przypadkowym naciśnięciu jakiegoś klawisza czy uruchomieniu jakiejś funkcji.

Kolejny tryb to tzw. tryb kinowy, w którym ekran jest w pozycji ok. 270 stopni. Korpus w tym przypadku stanowi podstawkę. Oczywiście tak jak w poprzednim trybie, klawiatura i touchpad zostają dezaktywowane. Jest to bardzo wygodne ułożenie ekranu podczas oglądania filmów.

Ostatnim trybem jest tryb prezentacji, w którym ekran jest ustawiony do dołu, a korpus stanowi “zaczepkę”. Taki tryb przydaje się podczas prezentacji, w której potrzebujemy jednej swobodnej ręki. Przykładowo możemy powiesić notebooka na przedramieniu.

Dotyk, komfort pracy i czas działania

Jak z dotykiem? Działa perfekcyjnie, reaguje na wszystkie gesty, idealnie rozpoznaje multidotyk. Nie ma się czego przyczepić, jest, tak jak ma być.

Urządzenie jest ogółem ciche. Podczas pracy w normalnym trybie nie słychać żadnych oznak życia. Gdy „obroty” się zwiększają, oczywiście wydobywa z siebie odgłosy, które na pewno nie zagłuszają muzyki czy ścieżki dźwiękowej filmu.

Producent wywiązał się z zapewnień i tak jak obiecał Lenovo Yoga 900 jest w stanie wytrzymać na pojedynczym ładowaniu ok. 7-8 godzin. Oczywiście mówimy tutaj o korzystania tylko i wyłącznie z przeglądarki i popularnego w tych czasach Spotify. Jeśli urządzenie pozostawimy w trybie spoczynku, można osiągnąć nawet do 10 godzin pracy na baterii. To bardzo dobry wynik w przypadku takiego urządzenia.

Specyfikacja

W przypadku tego urządzenia warto wspomnieć o parametrach, które sprawiają, że Lenovo Yoga 900S reaguje szybko na wszelkie polecenia. Yoga pracuje na procesorze Intel Core M7-6Y75, który posiada 2 rdzenie o nominalnej mocy taktowania 1,2 GHz, zaś w trybie turbo 3,1 GHz. Pamięć operacyjna jaką tutaj zamontowano to 8GB DDR3, a dysk SSD o pojemności 512 GB zapewnia szybką pracę i natychmiastowe włączanie się czy wybudzanie z trybu uśpienia. Oczywiście Lenovo Yoga 900S pracuje na systemie Windows 10 Home i śmiało twierdzę, że jest to najlepsza rzecz jaką mogła ją przytrafić. Windows 10 w takich urządzeniach jest po prostu świetny (nie, nie jest to artykuł sponsorowany jakby ktoś pytał). Personalizowanie tego systemu pod siebie jest po prostu wyśmienite.

Dla niektórych bardzo ważną kwestią jest oczywiście granie w gry przy pomocy notebooka. Niestety, w tym przypadku nie jest to możliwe, chyba, że jest to jakiś starszy tytuł, który jest kompatybilny z Windowsem 10. PO tych najnowszych możemy zapomnieć. Tak samo jest w przypadku programów obróbki graficznej czy filmowej. Jest to notebook typowo skierowany do pracy biurowej.

Podsumowanie

Lenovo Yoga 900S to super urządzenie 2w1, które dzięki swoim funkcjom może bardzo ułatwić życie. Niestety posiada kilka wad takich jak tragiczna klawiatura, lustro zamiast ekranu, brak klasycznego wejścia DisplayPort/HDMI czy umiejscowienie głośników na spodzie notebooka. Największą z nich jest jednak cena, gdyż za Yogę 900S trzeba zapłacić od 4200 złotych, a cena może wzrosnąć nawet do 5000 tysięcy. Warto? Nie, nie warto kupować tego notebooka w takiej cenie. Dlaczego? Dlatego, że na rynku znajduje się wiele urządzeń, które przewyższają parametrami 900S. Jakie? Na przykład Yoga 900, która na pokładzie ma Intel Core i5/i7. Mimo wszystko, jest to bardzo udane urządzenie i bardzo dobrze mi się na nim pracowało.

More in Notebooki