Connect
To Top

Media-Tech MT 4218 – wielkość adekwatna do możliwości.

Niedawno testowałem miniaturowy router od TP-LINK, który to wsławił się w czasie testów przyzwoitymi osiągami i naprawdę niską w stosunku do możliwości ceną. Nieco z ciekawości i także dla porównania obydwu sprzętów, otrzymałem do testu podobne urządzenie Media Tech – MT 4218. Router niepodobny do poprzedniego TP-LINK-a, jednak plasujący się w podobnej kategorii – minirouterów z dodatkowymi funkcjami.

Jak wypadło to porównanie. Czy polskie urządzenie dorównywało możliwościom poprzednika? Zapraszam do lektury.

Z czym mamy do czynienia?


Jak chodzi o sprzęt Media-Tech, niezbyt bogato było w pudełku, które szczelnie okalało urządzenie. Jest to zatem bardzo mała kosteczka, w której ukryło się owe urządzenie. Sam router także jest niewielki, a poza sprzętem, gwarancją i skróconą instrukcją obsługi nic więcej nie ma. I w sumie nie mógłbym powiedzieć, że czegoś mi naprawdę brakowało. Sam nie miałem większych problemów z brakiem pewnych akcesoriów (np. kabla Ethernet), jednak ja takich kabli mam w domu kilkanaście, kto inny może czuć z tego powodu pewien niedosyt. No, ale nie uznawajmy tego za jakąś znaczącą wadę.

Wstępna konfiguracja urządzenia jest opisana w dołączonej do sprzętu instrukcji obsługi. Polega ona na sztywnym ustawieniu bramy, adresu IP, maski podsieci i DNS. Następnie, będąc już podłączonym do sieci emitowanej przez urządzenie, za pomocą odpowiedniego adresu IP łączymy się ze stroną panelu administracyjnego i logujemy się za pomocą danych domyślnych, tj. admin/admin (login i hasło).

Następnie można określić, w jaki sposób urządzenie będzie pracować. Do wyboru jest kilka „scenariuszy” działania – Access Point, AP + Repeater, Repeater. Jednakże producent utrzymuje, że jest to typowy wzmacniacz sygnału już skonfigurowanej sieci. Skonfigurowanie tegoż trybu pracy zamyka się w znalezieniu żądanej sieci w pobliżu, wprowadzenie danych do uwierzytelnienia, następnie określenie, który kanał ma być wykorzystywany do połączenia. Przy czym zdziwiło mnie, że router sam nie zmienia kanału, gdy próbujemy połączyć się z siecią i „przedłużyć” jej zasięg za pomocą urządzenia.

Jak chodzi o ten tryb, jestem trochę zawiedziony. TP-LINK radził sobie z tym trybem niemal znakomicie, nawet w ciężkich warunkach widoczności urządzeń. O ile z poprzednim testowanym przeze mnie repeaterem nie było problemów ze stabilnością połączenia, to już w przypadku Media-Tech czasami musiałem poczekać znacznie dłużej na połączenie, a w niektórych przypadkach kończyło się to na tym, że Windows orzekał, iż połączenie jest ograniczone. Tym samym, zbliżając sukcesywnie repeater do access pointa można już było uzyskać połączenie. Jednak zasięg (2 ściany, ok. 20 metrów) nie jest zbyt dobrym osiągiem, zwłaszcza, że w pamięci pozostały mi jeszcze możliwości TP-LINK-a.

Nie tak mobilny, jak poprzednik.

Niestety, tego urządzenia nie zabierzemy ze sobą do pociągu, czy autobusu. Problem leży w tym, że to urządzenie, w przeciwieństwie do TP-LINK nie jest zasilane dzięki kablowi microUSB, który może być podłączony nawet do portu USB komputera. Urządzenie jest zasilane bezpośrednio z kontaktu 230V i wtyczka jest wbudowana w urządzenie. Tym samym mobilność tego urządzenia ogranicza się do miejsc, w których znajdziemy „świnkę w ścianie”, do której repeater możemy wetknąć. W innych przypadkach po prostu nie podamy zasilania dla tego urządzenia.

Sama konstrukcja urządzenia jednak jest bardzo poprawna. Obudowa została wykonana z nieco śliskiego, lecz schludnego plastiku, pokrywa bardzo dobrze przylega i nic nie trzeszczy. 3 diody na urządzeniu informują użytkownika o stanie pracy urządzenia oraz trybie, w jakim obecnie się sprzęt znajduje. Na prawym boku znajduje się dziurka, w której znajduje się ukryty w urządzeniu przycisk reset – zdatny do użycia w przypadku wykorzystania na przykład końcówki długopisu – w razie, gdyby potrzebne było przywrócenie ustawień fabrycznych. Na dole zaś znajduje się wejście dla kabla Ethernet, za pomocą którego możemy wprowadzić źródło sygnału internetowego do urządzenia, a potem rozszerzyć go na cały dom w trybie Access Point.

Szybkość przysyłania danych:

 

Co jednak można zrobić z tym urządzeniem?

Dla tego urządzenia jest pewna nadzieja. Z uwagi na kompaktowe rozmiary i niską cenę urządzenia można stworzyć łańcuch, dzięki któremu można znacząco rozszerzyć dostęp do sieci. Szczególnie może się to przydać w większych obiektach, w których pożądana jest widoczność sieci w każdym zakątku budynku. Użycie większej liczby takich urządzeń byłoby bardzo ciekawym rozwiązaniem, jeżeli posiadamy na przykład firmę i chcielibyśmy, by każdy pracownik miał swobodny dostęp do sieci. Łatwa konfiguracja urządzenia w połączeniu z niską ceną powinna zainteresować osoby, które takiego rozwiązania potrzebują.

Do użytku domowego? Czemu nie.

Urządzenie może być świetnym punktem dostępowym w przypadku korzystania z funkcji Smart TV w telewizorach. Punkt dostępowy będący blisko telewizora lub podłączenie go za pomocą kabla Ethernet to świetne rozwiązanie, jeżeli posiadamy w domu takowe centrum rozrywki. Zatem możliwości tego urządzenia wcale nie kończą się na tym, co początkowo przedstawił producent. W średnim domu nie byłoby to problemem.

Ja jednak cały czas pamiętam o TP-LINK-u…

Który był typowo mobilnym urządzeniem, szybkim, utrzymującym stabilne połączenie w trudnych warunkach oraz łatwiejszym w konfiguracji. Być może i porównywanie tych dwóch urządzeń to swego rodzaju błąd metodologiczny, lecz nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mimo pewnych różnic między tymi dwoma urządzeniami, ich porównanie jest działaniem zasadnym. W tym pojedynku wygrywa bezapelacyjnie TP-LINK, którego możliwości są bez porównania większe.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 − 10 =

More in Gadżety

%d bloggers like this: