Strona główna » Twórcy Broken Arrow przyznają się do błędu po utracie 85 procent graczy. Czy w ogóle warto teraz kupować ten RTS

Twórcy Broken Arrow przyznają się do błędu po utracie 85 procent graczy. Czy w ogóle warto teraz kupować ten RTS

przez Tamara Waskiewicz
broken-arrow-spadek-graczy-czy-warto-kupic

Steel Balalaika Studio oficjalnie przyznało, że kierunek rozwoju Broken Arrow w ostatnim roku był błędny. Realistyczny RTS stracił w tym czasie 85% aktywnej społeczności, a część graczy uważa, że na naprawę sytuacji może być już za późno. Sprawdzamy, co dokładnie poszło nie tak i czy zakup gry dziś ma sens.

Broken Arrow zadebiutował w czerwcu 2025 roku i od razu zebrał ogromne zainteresowanie, notując nawet 31 tysięcy jednoczesnych graczy jeszcze przed oficjalną globalną premierą. Rok później sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a opinie o grze wśród weteranów gatunku wyraźnie się pogorszyły.

Co dokładnie poszło nie tak

Sergei Kuzmin, jeden z założycieli Steel Balalaika Studio, znany graczom pod pseudonimem Serega Samara, opisał problem wprost na forum Steam. Przez ostatni rok zespół zbyt mocno skupiał się na jednym celu: uczynieniu gry przystępną dla nowych graczy. W praktyce oznaczało to trzy zmiany: zmniejszenie śmiercionośności jednostek, wydłużenie czasu potrzebnego na zabicie przeciwnika oraz spowolnienie celowania.

Każda z tych zmian z osobna wydawała się rozsądnym kompromisem. Razem jednak stopniowo oddalały grę od pierwotnej wizji twórców, zamieniając taktyczny, realistyczny RTS w coś znacznie wolniejszego i mniej wymagającego. Weterani gatunku, przyzwyczajeni do serii Wargame czy Warno, zaczęli odchodzić szybciej, niż nowi gracze zdążyli wejść w tytuł.

Jakie zmiany testują teraz twórcy

Kuzmin zapowiedział odwrócenie tego kierunku. Najważniejsza zmiana to przywrócenie wyższej śmiercionośności jednostek, testowane obecnie w środowisku PTE, czyli publicznych testach przed wdrożeniem do głównej wersji gry. Deweloper poprosił społeczność, żeby nie odrzucała tej zmiany z góry, tylko sprawdziła ją samodzielnie po wejściu do testów.

Poza balansem walki studio pracuje też nad elementami czysto technicznymi. W planach są zapisy kampanii oraz system powtórek, których do tej pory brakowało, mimo że pojawiały się w opiniach graczy od miesięcy. Do tego dochodzą prace nad stabilnością sieciową oraz dalsze poprawki wydajności.

Czytaj więcej:  Marathon za darmo przez tydzień. Bungie otwiera grę na PS5, Xbox i PC

Jak wygląda historia problemów tej gry

To nie jest pierwszy kryzys Broken Arrow. Już w lipcu 2025 roku, miesiąc po premierze, pozytywne recenzje na Steamie spadły z 72 do 65%. Częściowo winna była fala oszustów, głównie z Chin. W październiku 2025 roku studio musiało po raz pierwszy odpowiadać na falę krytyki i ogłaszać plan naprawczy. W lipcu 2026 roku wydało z kolei dużą aktualizację rocznicową, łączącą dwie rozbieżne wersje balansu gry w jedną.

Obecne przyznanie się do błędu to więc kolejny, ale wyraźnie bardziej szczery i konkretny krok niż poprzednie próby ratowania sytuacji. Reakcje społeczności pod ogłoszeniem są jednak podzielone. Część komentujących wprost pisze, że po utracie tak dużej części aktywnych graczy odbudowanie zaufania może się nie udać, wskazując na powtarzające się problemy Broken Arrow jako dowód głębszego kryzysu studia.

Czy warto kupować Broken Arrow teraz

Odpowiedź zależy od tego, czego szukasz w tym gatunku. Jeśli zależy ci przede wszystkim na rozbudowanej kampanii dla jednego gracza, warto wiedzieć, że ten tryb od premiery zbierał słabsze opinie niż multiplayer. Powodem były głównie proste scenariusze i brak zapisów w trakcie misji, co ma się jednak wkrótce zmienić.

Jeśli interesuje cię głównie tryb wieloosobowy, sensowniejszym ruchem będzie poczekanie na wyniki testów PTE ze zwiększoną śmiercionośnością jednostek. Kupno gry w obecnym stanie balansu oznacza inwestycję w wersję, którą sami twórcy uznali za nietrafioną. Zmiany mające to naprawić dopiero wchodzą w fazę testów, więc cierpliwość w tym przypadku kosztuje niewiele.

Zobacz także