Strona główna » Polacy nie chcą przesiadać się na Windows 11. Microsoft ma problem z adopcją nowego systemu

Polacy nie chcą przesiadać się na Windows 11. Microsoft ma problem z adopcją nowego systemu

przez Tamara Waskiewicz
Polacy nie chcą przesiadać się na Windows 11

Windows 10 wciąż napędza miliony komputerów w Polsce i na świecie, mimo że Microsoft zakończył jego główne wsparcie w październiku 2025 roku. Część użytkowników świadomie zostaje przy starszym systemie. Znaczna część po prostu nie ma wyboru: jej sprzęt nie spełnia wymagań Windowsa 11.

Statystyki adopcji nowego systemu są zaskakująco chaotyczne. Windows 11 skokowo zyskiwał i tracił udziały w ciągu ostatniego roku, co samo w sobie pokazuje, jak nierówny jest ten proces.

Co pokazują liczby

Dane StatCounter z czerwca 2026 roku wskazują na około 70% udziału Windows 11 globalnie, wobec 28% dla Windows 10. Tempo wzrostu wyraźnie jednak wyhamowało. Spadło do 0,6 punktu procentowego miesięcznie z wcześniejszych ponad 2 punktów. Pozostała baza użytkowników Windows 10 to w dużej mierze maszyny zablokowane sprzętowo, a nie ludzie odwlekający decyzję.

W Polsce sytuacja przez większość 2025 i na początku 2026 roku wyglądała nawet gorzej dla Microsoftu niż globalnie. Udział Windows 10 rósł kosztem Windows 11 przez kilka kolejnych miesięcy po zakończeniu wsparcia. Zanim w lutym nastąpił gwałtowny, trudny do wytłumaczenia skok. Jeden z komentatorów branżowych nazwał to wprost anomalią statystyczną, nie realnym trendem migracji.

Dlaczego tak wielu ludzi zostaje przy Windows 10

Kluczową barierą pozostaje wymóg posiadania modułu TPM 2.0, czyli układu odpowiedzialnego za bezpieczne przechowywanie kluczy kryptograficznych. Analitycy Canalys szacują, że około 240 milionów komputerów na świecie fizycznie nie może zainstalować Windowsa 11 z tego powodu. Nie ma tu znaczenia chęć użytkownika.

To jednak tylko część obrazu. Firma Dell, jeden z największych producentów komputerów, oceniła, że kolejne 500 milionów maszyn spełnia wymagania techniczne. Ich właściciele mimo to nie decydują się na aktualizację. Powody bywają różne: część firm i zaawansowanych użytkowników ceni sobie stabilność sprawdzonego systemu bardziej niż nowości. Inni po prostu zatrzymują stary komputer jako zapasowe urządzenie, gdy kupują nowy sprzęt z Windows 11 fabrycznie zainstalowanym.

Czytaj więcej:  Tablet graficzny dla początkujących. Jaki wybrać na start?

Rosnące ceny pamięci RAM i dysków w 2026 roku dodatkowo zniechęcają do modernizacji sprzętu. Problem ten szerzej opisywaliśmy przy okazji kryzysu cen pamięci, który podniósł koszt budowy czy unowocześnienia komputera znacznie bardziej, niż ktokolwiek się spodziewał.

ESU, czyli dodatkowy rok bez presji

Microsoft nieco ułatwił sytuację, wydłużając program Extended Security Updates dla użytkowników indywidualnych do 12 października 2027 roku. To znacznie dłużej niż pierwotnie zakładany jeden rok. W krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, w tym w Polsce, program działa całkowicie za darmo. Nie trzeba synchronizować ustawień z chmurą Microsoft ani kupować punktów Rewards, wymaganych gdzie indziej na świecie.

Ta darmowa opcja w Europie to efekt nacisku organizacji konsumenckiej Euroconsumers, która wymusiła zmianę pierwotnych zasad Microsoftu. Dla wielu Polaków oznacza to realny brak presji: komputer działa bezpiecznie bez dodatkowych opłat jeszcze przez ponad rok.

Czy trzymanie się Dziesiątki jeszcze ma sens

Odpowiedź zależy głównie od tego, w której grupie się znajdujesz. Jeśli twój sprzęt fizycznie nie obsługuje TPM 2.0, darmowy ESU do 2027 roku daje czas na zaplanowanie wymiany komputera bez pośpiechu. Najlepiej poczekać, aż ceny pamięci ustabilizują się na rozsądniejszym poziomie.

Jeśli natomiast twój komputer spełnia wymagania Windowsa 11, ale zwlekasz z innych powodów, na przykład niechęci do funkcji opartych na AI, warto pamiętać jedno. ESU to rozwiązanie tymczasowe, nie stałe. Po 2027 roku aktualizacje bezpieczeństwa znikną całkowicie, a odkładanie migracji w nieskończoność nie jest realną strategią. Część użytkowników rozważa w tej sytuacji przejście na Linuksa jako alternatywę, choć to rozwiązanie dla osób gotowych na naukę nowego środowiska, nie dla każdego.

Zobacz także