Strona główna » Google Maps zamówi jedzenie za Ciebie. Mapy Google stają się asystentem AI

Google Maps zamówi jedzenie za Ciebie. Mapy Google stają się asystentem AI

przez Aleksander Olszewski
Google Maps zamówi jedzenie za Ciebie

W kodzie najnowszej wersji Google Maps odkryto ślady nowej funkcji: Ask Maps to order food. Zamiast szukać restauracji i składać zamówienie osobno, Mapy Google mają robić to automatycznie podczas jazdy samochodem.

To kolejny krok w transformacji aplikacji, która przez lata była przede wszystkim nawigacją. Google Maps ma już ponad 2 miliardy miesięcznych użytkowników i od marca 2026 roku działa w nich Gemini. Zamówienia jedzenia byłyby jednak zupełnie nowym poziomem.

Jak działa Ask Maps i skąd wiemy o nowej funkcji?

W marcu 2026 roku Google uruchomiło w Mapach funkcję Ask Maps, czyli konwersacyjny asystent oparty na Gemini. Zamiast wpisywać w wyszukiwarce „kawiarnia w pobliżu”, możesz zapytać w naturalnym języku. Na przykład: „rozładowuje mi się telefon, gdzie mogę go naładować bez kolejki do kawy?” albo „czy jest w pobliżu kort tenisowy z oświetleniem na dziś wieczór?”.

Ask Maps korzysta z bazy ponad 300 milionów miejsc i recenzji od 500 milionów użytkowników. Wyniki są personalizowane na podstawie historii wyszukiwań, więc jeśli regularnie zamawiasz wegetariańskie jedzenie, aplikacja to uwzględni przy kolejnych rekomendacjach.

Nowa funkcja zamawiania jedzenia wyszła na jaw podczas analizy kodu APK wersji 26.27.00 Google Maps na Androida. Analitycy z Android Authority znaleźli ciągi tekstowe: „Powiedz, na co masz ochotę, odkryj lokalne ulubione miejsca, a Maps zamówi za Ciebie, nawet podczas jazdy”. Funkcja nie jest jeszcze dostępna publicznie, ale obecność gotowych komunikatów sugeruje zaawansowany etap prac.

Co konkretnie ma robić ta funkcja?

Scenariusz działania wygląda następująco. Prowadzisz samochód i mówisz do Mapy Google, że masz ochotę na neapolitańską pizzę. Google Maps przez Gemini wyszukuje pobliskie restauracje, filtruje je według ceny, ocen i recenzji, a następnie składa zamówienie. Do czasu dojazdu jedzenie jest już gotowe.

Potwierdzenie płatności pozostaje po stronie użytkownika — aplikacja nie może samodzielnie obciążyć karty bez finalnej autoryzacji. To ważne zastrzeżenie, bo część komentatorów obawiała się pełnej automatyzacji transakcji bez ludzkiej kontroli.

Czytaj więcej:  Sztuczna inteligencja w nauce języków obcych – skuteczne metody na przełamanie bariery

Otwarte pozostaje pytanie o infrastrukturę. Nie wiadomo, czy funkcja będzie działać wyłącznie przez Gemini w chmurze, czy będzie wymagała specjalnych chipów AI w urządzeniu, jak niektóre agentic functions dostępne na Pixelu 10. Google nie skomentowało tych szczegółów.

Google Maps kontra Uber Eats i Glovo

Pytanie o integrację z platformami dostawczymi jest kluczowe. Jeśli maps google mają zamawiać jedzenie bezpośrednio, bez pośrednictwa Uber Eats, Glovo czy Wolt, to dla tych platform mogłoby być poważne zagrożenie. Bardziej prawdopodobne jest jednak partnerstwo, a nie bezpośrednia rywalizacja, bo restauracje są już zintegrowane z tymi systemami, a Google nie ma własnej sieci dostawców.

Drugi scenariusz to integracja przez zewnętrzne aplikacje z dostępem dla Gemini, co pozwoliłoby zamawiać przez Glovo czy Wolt bez wychodzenia z Map. Google testowało już podobne podejście w przypadku rezerwacji stolika przez maps google.

Kiedy i dla kogo?

Na podstawie analizy kodu i tempa wdrożeń Google, branżowi obserwatorzy szacują publiczną wersję beta w wybranych rynkach USA pod koniec 2026 roku, a szerszy rollout na początku 2027. Polscy użytkownicy będą musieli prawdopodobnie poczekać dłużej, bo większość funkcji Gemini w Google Maps trafia najpierw do USA i Indii.

Jest też kwestia dostępu. Pełna automatyzacja zamawiania może wymagać subskrypcji Google One AI Premium, która kosztuje 19,99 dolarów miesięcznie. Podstawowe rekomendacje przez Ask Maps pozostają bezpłatne, ale agentic actions, czyli samodzielne wykonywanie zadań przez AI, Google regularnie umieszcza w płatnych planach.

Jak przy każdej analizie kodu APK, warto zachować ostrożność. Google testuje wiele funkcji, które nigdy nie trafiają do użytkowników. Tym razem jednak skala prac i gotowość komunikatów sugeruje coś więcej niż wczesny eksperyment.

Zobacz także