Gra z 2020 roku na ultra w 1080p zajmowała 5 do 6 GB pamięci karty graficznej. Jej dzisiejszy odpowiednik potrzebuje już 8 do 10 GB, a przy 1440p z ray tracingiem liczba ta rośnie do 12 do 14 GB. Problem dotyka konkretną grupę kart, i wcale nie chodzi o granie w rozdzielczości 4K.
Świeżym przykładem jest Halo: Campaign Evolved, które w konfiguracji minimalnej wymaga już 8 GB VRAM przy zwykłym 1080p. Jeszcze kilka lat temu taka wartość była zarezerwowana dla wysokich ustawień, nie dla minimum.
Jak rozpoznać, że problemem jest VRAM, a nie procesor
To najczęstsza pułapka przy diagnozowaniu spadków płynności. Średni FPS w overlayu wygląda przyzwoicie, więc naturalnie podejrzewasz słaby procesor albo źle zoptymalizowaną grę. Prawdziwy sygnał pojawia się gdzie indziej: po kilku minutach rozgrywki zaczynają doczytywać się rozmyte tekstury, mimo że wcześniej wyglądały ostro, a wskaźnik 1% low, czyli najgorsze pojedyncze klatki, drastycznie odstaje od średniej.
Warto tu rozróżnić dwie różne rzeczy, bo łatwo je pomylić. Alokacja pamięci to nie to samo co jej rzeczywiste zużycie. Gra może zarezerwować w overlayu 9,8 GB z dostępnych 10 GB, co wygląda dramatycznie, ale wcale nie musi oznaczać problemu. Kłopoty zaczynają się dopiero, gdy karta faktycznie nie ma gdzie przechowywać aktywnie używanych danych i musi je na bieżąco wymieniać z wolniejszą pamięcią RAM systemu, co właśnie objawia się rozmytymi teksturami i skokami 1% low.
Które karty są w grupie ryzyka
Konkretne modele regularnie wracają w testach jako te, które najszybciej odczuwają ograniczenia pamięciowe. RTX 3070, RTX 3070 Ti, RTX 4060, RTX 4060 Ti 8 GB oraz RX 6600 i RX 6650 XT to karty z wystarczającą mocą obliczeniową, ale niedostateczną ilością VRAM na dzisiejsze wymagania.
W grach takich jak Hogwarts Legacy, The Last of Us Part I, Star Wars Outlaws czy Stalker 2 z włączonym ray tracingiem, te modele przy ustawieniach ultra w 1440p osiągają średni FPS zaledwie 5 do 10% niższy niż odpowiedniki z 12 GB pamięci. To zwodniczo dobry wynik, bo prawdziwy problem ujawnia się dopiero w rozmyciu tekstur i zauważalnych zacięciach, nie w samej liczbie klatek na sekundę widocznej w rogu ekranu.
Ile pamięci dokłada ray tracing
Włączenie ray tracingu zwiększa zapotrzebowanie na VRAM niezależnie od rozdzielczości, bo technika ta wymaga przechowywania dodatkowych struktur danych opisujących sposób odbijania światła w scenie. AMD, promując swoje karty z większą pamięcią, rekomenduje wprost 16 GB do grania w 4K z ray tracingiem na ustawieniach ultra, 12 GB jako minimum do 1440p, a 8 GB jako sensowne minimum jedynie do Full HD, i to bez najbardziej wymagających efektów.
W praktyce oznacza to, że sama chęć włączenia ray tracingu na karcie z 8 GB pamięci, nawet w 1080p, może wystarczyć, żeby przesunąć grę z płynnej rozgrywki w tryb ciągłego dogrywania tekstur.
Co zrobić, gdy wymiana karty nie wchodzi w grę
Ceny nowych GPU pozostają wysokie, a kryzys pamięci GDDR7 dodatkowo komplikuje sytuację przy nadchodzących modelach, więc dla wielu graczy natychmiastowa wymiana karty po prostu nie jest realną opcją. W takiej sytuacji najskuteczniejszym pierwszym krokiem jest obniżenie samej jakości tekstur z ultra na wysoką, bez dotykania pozostałych ustawień graficznych.
Różnica wizualna między tymi dwoma poziomami bywa w praktyce niemal niezauważalna, a zysk pamięciowy jest spory, bo tekstury to zwykle największy pojedynczy konsument VRAM w grze. Drugim krokiem jest rezygnacja z ray tracingu w tytułach, gdzie karta ma dokładnie 8 GB pamięci, nawet jeśli teoretycznie go obsługuje. Trzecim, najprostszym rozwiązaniem bywa włączenie DLSS lub FSR w trybie Jakość, co renderuje obraz w niższej rozdzielczości wewnętrznej i odciąża pamięć, zanim dociągnie wynik algorytmicznie do pełnego ekranu.
Żadne z tych rozwiązań nie zastąpi realnie większej ilości VRAM na dłuższą metę, ale pozwala wycisnąć z obecnej karty jeszcze rok lub dwa sensownego użytkowania, zanim upgrade stanie się nieunikniony.