Strona główna » System antydronowy DragonFire to przełom technologiczny. Brytyjski laser może zmienić oblicze wojny

System antydronowy DragonFire to przełom technologiczny. Brytyjski laser może zmienić oblicze wojny

przez Robert Ocetkiewicz
DragonFire system antydronowy

System laserowy DragonFire to jeden z najbardziej zaawansowanych projektów obrony przeciwlotniczej w Europie. Brytyjskie ministerstwo obrony (MoD) przyspieszyło jego wdrożenie, a kluczowe aspekty jego działania, od niskiego kosztu jednej strzału po możliwości zwalczania dronów. stawiają go w roli potencjalnej zmiany reguł gry w obronie.

Co potrafi DragonFire?

DragonFire to wspólne dzieło trzech firm: MBDA UK, QinetiQ i Leonardo UK. System, według informacji przekazywanych przez brytyjskie ministerstwo obrony, potrafi „trafić monetę o wartości jednego funta z odległości około kilometra”. Oczywiście nie chodzi tu o popisy celności, lecz o zdolność skupienia wiązki laserowej na bardzo małym punkcie przez kilka sekund, co jest warunkiem, by zniszczyć drona lub pocisk, topiąc jego newralgiczne elementy.

Podczas ostatnich testów, prowadzonych m.in. na poligonie Hebrides w Szkocji, DragonFire zestrzeliwał szybkie drony poruszające się z prędkościami przekraczającymi 600 km/h. Brytyjskie MoD określiło te próby jako kamień milowy, który potwierdza gotowość bojową systemu. Jeszcze dosadniej skomentował to Steve Wadey z QinetiQ. – „To pierwszy w historii Wielkiej Brytanii test laserowego strzału o wysokiej mocy przeciw celom powietrznym i dowód, że możemy skutecznie wykorzystać tę technologię operacyjnie”.

Jeszcze bardziej wymowne jest jednak to, czego nie mówią parametry techniczne, lecz ekonomia. Brytyjski rząd wielokrotnie powtarzał, że koszt jednego strzału to około 10 funtów. Dla porównania: klasyczna rakieta przeciwlotnicza może kosztować od 100 tysięcy do nawet kilku milionów. Różnica jest druzgocąca i to właśnie ona czyni laser nie tyle ciekawostką, co strategicznie istotnym elementem przyszłej obrony.

Dlaczego to właśnie teraz? Drony zmieniły reguły gry

Tanie drony stały się podstawowym problemem współczesnych systemów obronnych. Jak zauważył Financial Times, „asymetria kosztów między dronem za kilkaset dolarów a pociskiem obronnym za kilkaset tysięcy funtów jest uderzająca”. W praktyce oznacza to, że obrona w wielu sytuacjach staje się nieopłacalna.

To problem widoczny szczególnie na morzu. Okręty są narażone na ciągłe obserwowanie, podlatywanie i ataki dronów kamikaze. Laser, który może oddawać praktycznie nieskończoną liczbę strzałów, dopóki jest zasilany, zmienia logikę tej układanki. Minister ds. gotowości obronnej Luke Pollard powiedział wprost, że „ten laser umieści Royal Navy w czołówce innowacji w NATO i da Wielkiej Brytanii oraz jej sojusznikom zupełnie nową jakość w obronie”.

Czytaj więcej:  Specyfikacja i cena Samsung Galaxy S25 FE już oficjalnie

W obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej i rosnącej roli dronów w konflikcie, zainteresowanie takimi systemami rośnie w całej Europie. DragonFire nie jest więc odosobnionym projektem, a jednym z pierwszych kroków ku całkowicie nowej kategorii uzbrojenia.

Mocne strony to jedno, ale co z ograniczeniami?

Choć technologia wygląda imponująco, laser nie jest bronią doskonałą i eksperci jasno o tym mówią. „The National Interest” zwraca uwagę, że laser działa tylko w zasięgu widoczności, a to oznacza, że jego skuteczność zależy od pogody. Mgła, deszcz, dym i aerozol morski mogą znacząco osłabić wiązkę. Dodatkowym problemem jest ruch samego okrętu, który może utrudnić precyzyjne utrzymanie lasera na małym, szybko poruszającym się celu.

Jeszcze bardziej technicznie wypowiedzieli się analitycy „Janes”. Podkreślają oni, że DragonFire korzysta z technologii łączenia wielu wiązek w jedną, niezwykle zaawansowanej metody, która zwiększa moc i precyzję. Ale, jak zaznaczają:
„instalacja takiego systemu na okręcie to duży wysiłek inżynieryjny, wymagający potężnych zasobów energii i zaawansowanego chłodzenia”.

To również oznacza, że mniejsze jednostki jak np. korwety czy patrolowce, mogą mieć ograniczone możliwości integracji systemów tego typu. Laser nie zastąpi więc klasycznej obrony, ale będzie jej mocnym, wyspecjalizowanym uzupełnieniem.

A co z Polską i Europą?

Choć DragonFire powstaje w Wielkiej Brytanii, ma silny europejski charakter. MBDA oraz Leonardo to firmy działające w wielu państwach UE, a technologie tego typu mogą stać się elementem wspólnych projektów obronnych w ramach NATO i europejskich programów militarnych.

Dla Polski temat nie powinien być egzotyczny. Nasze państwo intensywnie inwestuje w obronę powietrzną, a drony stanowią jedno z kluczowych zagrożeń również dla infrastruktury cywilnej: lotnisk, portów, terminali LNG, elektrowni. System laserowy może być w przyszłości ważnym elementem takiej ochrony.

Pojawia się więc pytanie: czy Polska powinna przyglądać się takim technologiom jedynie z dystansu, czy może wejść w europejski wyścig laserowy? Technologia nie jest już odległą wizją, jest gotowym, testowanym systemem.

Laser, który może przepisać zasady obrony

DragonFire to coś więcej niż wojskowa nowinka. To sygnał, że broń energetyczna przechodzi z laboratoriów w realne zastosowania. Oferuje tanie i precyzyjne zwalczanie dronów, a to czyni go potencjalnie przełomowym narzędziem dla obrony morskiej i infrastruktury krytycznej. Ale to także broń, która ma swoje ograniczenia, szczególnie w warunkach atmosferycznych. Laser nie zastąpi rakiet, ale może znacząco zmniejszyć koszty obrony i zwiększyć jej elastyczność. W długiej perspektywie może stać się jednym z fundamentów europejskiej tarczy przeciwko dronom, które z każdym rokiem odgrywają coraz większą rolę na polu walki.

Dla Polski to moment, by nie przegapić technologicznej zmiany. Laser już nie jest elementem science-fiction. On naprawdę działa i został właśnie wezwany do służby.

Zobacz także