Strona główna » Windows z rekordową aktualizacją. 966 poprawek, dwie luki zero-day już atakowane

Windows z rekordową aktualizacją. 966 poprawek, dwie luki zero-day już atakowane

przez Tamara Waskiewicz
Windows z rekordową aktualizacją

Wrześniowy Patch Tuesday przyniósł Windows aż 966 poprawek, najwięcej w historii comiesięcznych aktualizacji Microsoftu. Wśród nich są łatki na dwie luki zero-day, które przestępcy już wykorzystują do przejęcia pełnej kontroli nad komputerem. Tym razem naprawdę nie warto zwlekać z instalacją.

Patch Tuesday to comiesięczny zestaw poprawek bezpieczeństwa, które Microsoft wypuszcza zawsze w drugi wtorek miesiąca. Zwykle mówimy o kilkudziesięciu, czasem kilkuset łatkach. Wrześniowy Patch Tuesday pobił jednak dotychczasowy rekord. Objął niemal tysiąc odrębnych luk w Windows oraz powiązanych usługach Microsoftu. Firma nie ukrywa też, że dwie z nich są już aktywnie wykorzystywane w atakach, co samo w sobie zdarza się rzadko. Aktualizacja trafia na komputery stopniowo i w większości przypadków instaluje się automatycznie, o ile ktoś wcześniej ręcznie nie wyłączył takiej opcji.

Rekordowa liczba poprawek. Co się w niej znalazło

Zanim przejdziemy do najgroźniejszych luk, warto przyjrzeć się skali wrześniowej aktualizacji. Microsoft podzielił poprawki według typu zagrożenia, a rozkład pokazuje, na czym firma skupiła się najbardziej w tym miesiącu.

Wśród 966 załatanych luk aż 105 oznaczono jako krytyczne. Największą grupę stanowią jednak luki typu podniesienie uprawnień, pozwalające atakującemu zdobyć więcej kontroli nad systemem niż powinien mieć. Kolejna spora część dotyczy zdalnego wykonania kodu. To scenariusz, w którym samo otwarcie złośliwego pliku lub odwiedzenie spreparowanej strony mogłoby zainstalować malware bez dodatkowego działania ofiary. Pozostałe kategorie obejmują ujawnienie informacji, błędy prowadzące do odmowy usługi, obejścia zabezpieczeń oraz podszywanie się pod inny proces lub użytkownika.

Tak duża liczba poprawek w jednym pakiecie nie oznacza jednak automatycznie katastrofy. Microsoft od lat konsoliduje łatki dla coraz większej liczby komponentów, w tym sterowników, usług chmurowych i aplikacji dodatkowych. Dwie pozycje z tej listy wymagają jednak natychmiastowej uwagi, bo nie są tylko teoretycznym zagrożeniem.

Dwie luki zero-day, które już są atakowane

Zero-day oznacza lukę, na którą łatka pojawia się dopiero wtedy, gdy jest już wykorzystywana w praktyce. Obrońcy przez jakiś czas grają więc na przegranej pozycji. We wrześniowym pakiecie Microsoft potwierdził dwa takie przypadki, oba dotyczące podniesienia uprawnień w Windows.

Pierwsza, oznaczona jako CVE-2026-81963, dotyczy mechanizmu Windows Update Stack. Wynika z niepoprawnej obsługi odnośników do plików, znanej też jako błąd link following. Atakujący, który ma już jakikolwiek dostęp do komputera, może w ten sposób podnieść swoje uprawnienia aż do poziomu SYSTEM, czyli najwyższego możliwego w Windows. Microsoft ocenił lukę na 7,8 punktu w skali CVSS, co plasuje ją jako istotną, choć nie maksymalną. Warto dodać, że od 2022 roku w tym samym komponencie załatano już siedem podobnych luk, ale to pierwsza z nich, która okazała się aktywnie wykorzystywanym zero-dayem.

Druga luka, CVE-2026-85880, znajduje się w komponencie Windows ALPC, odpowiedzialnym za komunikację między procesami systemowymi. Chodzi o przepełnienie bufora sterty, które również prowadzi do przejęcia uprawnień SYSTEM. Pokazuje to, że atakujący wciąż szukają nowych dróg do tego samego celu, czyli pełnej kontroli nad systemem. Tegoroczne zero-day w Windows pokazują zresztą wyraźny trend: coraz częściej celem nie jest spektakularne włamanie z zewnątrz, lecz ciche podniesienie uprawnień już po uzyskaniu pierwszego, niewielkiego dostępu.

Jedna rzecz umyka jednak części doniesień. Obie luki same w sobie nie pozwalają włamać się z zewnątrz. Wymagają, żeby atakujący najpierw zdobył jakikolwiek, nawet ograniczony dostęp, na przykład przez złośliwy załącznik w mailu albo zainfekowany plik pobrany z niesprawdzonego źródła. Dopiero wtedy luka pozwala mu przeskoczyć z konta zwykłego użytkownika do pełnych uprawnień administratora systemu.

Najłatwiej wyobrazić sobie to jako klucz do jednego pokoju w biurowcu, który dzięki takiej luce nagle pasuje też do drzwi serwerowni i gabinetu dyrektora. Zwykłe konto użytkownika w Windows ma ograniczony zestaw uprawnień właśnie po to, żeby nawet udany atak dało się częściowo powstrzymać. Luka podniesienia uprawnień usuwa tę barierę, dlatego mimo pozornie niższej oceny CVSS bywa dla atakujących cenniejsza niż niejeden błąd oznaczony jako krytyczny.

Dlaczego to dotyczy też domowych użytkowników

Skoro obie luki wymagają wcześniejszego dostępu do maszyny, można by pomyśleć, że dotyczą głównie firm i administratorów sieci. W praktyce jednak to właśnie luki podniesienia uprawnień są ulubionym narzędziem grup ransomware i twórców złośliwego oprogramowania. Pozwalają bowiem dokończyć atak zaczęty w znacznie prostszy sposób.

Typowy scenariusz wygląda tak: użytkownik otwiera fałszywy załącznik podszywający się pod fakturę albo instaluje pirackie oprogramowanie z niesprawdzonej strony. Taki plik sam w sobie działa z ograniczonymi uprawnieniami zwykłego konta, więc antywirus czy Windows Defender mogą w porę zablokować część jego działań. Jeśli jednak atakujący doda do łańcucha exploit wykorzystujący jedną z opisanych luk, złośliwy kod zyskuje pełną kontrolę nad systemem. Może wtedy wyłączyć zabezpieczenia, zaszyfrować dane albo zainstalować dodatkowe narzędzia szpiegujące. Dlatego mimo technicznej etykiety podniesienie uprawnień lokalnie, ryzyko dla zwykłego domowego peceta jest realne, a nie tylko teoretyczne.

Czytaj więcej:  Dysk zewnętrzny czy chmura? Gdzie trzymać wakacyjne zdjęcia, żeby ich nie stracić

Jak zainstalować aktualizację Windows krok po kroku

Instalacja poprawek zajmuje zwykle kilka do kilkunastu minut, w zależności od szybkości łącza i dysku, a Windows w większości przypadków robi to niemal automatycznie. Poniżej opisujemy jednak pełną ścieżkę, gdyby aktualizacja jeszcze się nie pojawiła albo ktoś chciał ją wymusić ręcznie.

Najpierw otwórz Ustawienia, korzystając ze skrótu klawiszowego Windows plus I. Następnie przejdź do sekcji Windows Update. System sam sprawdzi dostępność nowych poprawek, ale możesz też kliknąć przycisk Sprawdź aktualizacje, żeby przyspieszyć ten proces. Gdy Windows znajdzie wrześniowy pakiet, kliknij Pobierz i zainstaluj. Uzbrój się przy tym w cierpliwość, bo przy tak dużej liczbie poprawek pobieranie bywa większe niż zwykle.

Po zakończeniu pobierania system poprosi o ponowne uruchomienie komputera, co jest konieczne, żeby poprawki faktycznie zaczęły działać. Lepiej zrobić to jeszcze tego samego dnia, a nie odkładać restart na później, bo do tego momentu luki pozostają aktywne mimo pobranej łatki. W zależności od wersji systemu aktualizacja może trafić pod różnymi numerami identyfikacyjnymi, między innymi KB5124008, KB5122880 czy KB5122878. Nie należy się niepokoić, jeśli numer w Twoim przypadku różni się od tego widzianego w innych źródłach.

Co zrobić, gdy aktualizacja się nie pojawia

Jeśli po kliknięciu Sprawdź aktualizacje Windows Update milczy, spróbuj skorzystać z wbudowanego narzędzia do rozwiązywania problemów, dostępnego w Ustawieniach w sekcji Rozwiązywanie problemów. Pomaga ono też wtedy, gdy pobieranie się zawiesza w połowie albo instalacja kończy się błędem. W firmowych komputerach zarządzanych centralnie, na przykład przez politykę grupową albo usługę WSUS, aktualizacja może pojawić się z opóźnieniem niezależnym od użytkownika. W takiej sytuacji lepiej skontaktować się z działem IT, zamiast czekać w nieskończoność.

Najczęstsze błędy przy aktualizowaniu Windows

Nawet świadomi użytkownicy popełniają kilka powtarzających się błędów, które w praktyce niwelują sens instalowania poprawek bezpieczeństwa. Pierwszym jest wyłączanie automatycznych aktualizacji na stałe, bo obawa przed jednorazowym problemem prowadzi do miesięcy pracy na dziurawym systemie. Drugim, równie częstym, jest pobranie aktualizacji i odkładanie restartu komputera na później, czasem na wiele dni, mimo że dopiero ponowne uruchomienie faktycznie zamyka lukę.

Zdarza się też, że użytkownicy wyłączają Windows Defender albo inny program antywirusowy, wierząc, że przyspieszy to działanie komputera. W połączeniu z niezałataną luką typu zero-day znacząco zwiększa to ryzyko. Kolejnym problemem, szczególnie na starszych laptopach z mniejszym dyskiem, bywa brak wolnego miejsca. Tak duży pakiet poprawek potrzebuje kilku gigabajtów przestrzeni na pliki tymczasowe. Jeśli dysk systemowy jest niemal pełny, instalacja może się przerwać w połowie. Rozwiązaniem bywa wtedy zwykłe usunięcie starych plików albo przeniesienie ich na dysk zewnętrzny przed ponowną próbą.

Nie każda aktualizacja Windows przebiega zresztą bezproblemowo. Wcześniej w tym roku poprawka oznaczona jako KB5120998 sprawiała, że po restarcie znikał kursor myszy. Takie przypadki nie powinny jednak zniechęcać do instalowania kolejnych, ważniejszych z punktu widzenia bezpieczeństwa łatek.

Najczęściej zadawane pytania

Czy tak duża aktualizacja spowolni komputer?

Sam proces instalacji może chwilowo obciążyć dysk i procesor, jednak po restarcie Windows powinien działać tak jak wcześniej. Poprawki bezpieczeństwa zwykle nie wpływają na codzienną wydajność.

Czy aktualizacja jest płatna?

Nie, poprawki w ramach Patch Tuesday są bezpłatne dla wszystkich użytkowników z aktywną licencją Windows, niezależnie od tego, czy korzystają z Windows 10 czy Windows 11.

Co, jeśli mój komputer wciąż działa na Windows 10?

Zwykłe wsparcie dla tego systemu skończyło się w październiku 2025 roku, więc bez dodatkowych kroków komputer nie otrzyma już wrześniowych poprawek. Microsoft oferuje jednak program rozszerzonych aktualizacji zabezpieczeń.

Zobacz także